Waldemar Mirosław Dąbrowski  

Malarz obrazów
Grafik komputerowy

 Autor, w tle obraz na płótnie

b
a
c
k

 
 
         
 

Liczący najwięcej kartonów cykl pt. "Wymazywanie" jest
zróżnicowany pod względem kolorystyki i sposobu przedstawienia
tematu, co może wynikać z różnych zamierzeń autorskich. Nie
wiemy przecież, co ma ulec wymazaniu. Ludzie? Przykre
zdarzenia? Niemiłe skojarzenia z otoczeniem bądź syt
 WYMAZYWANIE ...portret mężczyzny... uacjami?

Szczególną uwagę zwracają dwa obrazy, które trochę przypominają
rysunki naskalne lub malarstwo Orientu.
Utrzymany w ochrach i różnych odcieniach brązu, oszczędny w wyrazie
portret mężczyzny wygląda jakby został nakreślony jedną kreską.
Właśnie to oraz użyte barwy budzą skojarzenia
z malarstwem z Altamiry lub Lascaux.
Ciekawe, że oblicze zostało jakby wciśnięte między dwie
warstwy, spomiędzy których nie może się uwolnić lub z trudem
wydobywa.
Drugi - w zupełnie innej tonacji - zieleni, turkusów,
ulubionych przez artystę różnych odcieni brązów (tu - jasnych)
przypomina twarz Buddy z niektórych płaskorzeźb
 WYMAZYWANIE . Leciutki
uśmiech na pełnych ustach, twarz krągła jak dojrzała śliwka,
przymknięte powieki stwarzają wrażenie spokoju, kontemplacji,
wielkiego wyciszenia wewnętrznego.
Ciekawe czy taki też był zamysł twórcy?
Co tu ulega wymazaniu?

Jeszcze jeden obraz budzi zainteresowanie.
To autoportret artysty. Czyżby chciał wymazać samego siebie?
Swój smutek, który przebija?
A może odpowiedź jest zupełnie inna?
Wąska ascetyczna twarz o niezwykle szerokich ustach
i surowym spojrzeniu jednego oka w połowie uległa destrukcji.
Drugiego oczodołu w ogóle nie ma,
jak i policzka rozmywającego się,
bo przechodzącego w tło. Jedynie cieniutka linia zakreśla jego
 WYMAZYWANIE ...autoportret artysty... zarys.
Przeważają dwa kolory - odcienie zielonego oraz czerwień,
jedna warga ust jest zielona,
druga czerwono-brązowa, czerwieni
najwięcej na czole.
Zieleń jako kolor życia i czerwień krwi,
dwie tak zróżnicowane
części twarzy wprowadzają wyraźną dychotomię, sugerującą
dramatyczna sytuację graniczną.
Właśnie ona prawdopodobnie ma ulec wymazaniu.

Jeśli chodzi o ten cykl, trudno jednoznacznie odpowiedzieć na
pytania postawione na początku.
I chyba o to chodzi, aby pozostały otwarte.

  "Bogini Matka" z cyklu: "Kraina utraconych tajemnic"
 "Bogini Matka" z cyklu: "Kraina utraconych tajemnic" Pierwsze wrażenie widza to twarz
wyłaniająca się z drzewa.
Drugie, że nie jest to jedyny sposób odczytania.
Jak większość obrazów i kartonów,
i ten można odbierać na kilku poziomach.
Przynajmniej trzech.
Pierwszy - to, co dane.
Sam obraz jako kompozycja kształtów i kolorów.
Portret na tle przenikających się barw. A raczej wyłaniająca się,
nie do końca stworzona, twarz.
Różne odcienie ciepłych brązów tła, które przenikają się
z ciemnymi, złamanymi zieleniami jej zarysu, stanowiącego
centrum.
Przeciwwagę dla tego dość ciemnego środka stanowi rozbielony,
stwarzający wrażenie lśnienia, brąz prawej strony oraz jasne,
jak przebłyski światła, plamki.
Zasugerowana struktura oraz użyte kolory sugerują zarówno
drzewną korę, ziemię jak i skałę (cegiełkowa budowa, niemal
biała barwa o połysku łupków).

Druga warstwa to już głębsze znaczenie.
Wyłaniająca się z pnia twarz sugeruje obumieranie
i odrodzenie do nowego życia, czego symbolem jest drzewo.
Bogini Matka byłaby więc naturą dającą stwarzającą wciąż od nowa.

Trzeci poziom to poziom bardziej mentalny.
Festony starych, zakurzonych, niemal żyjących własnym życiem
pajęczyn nasuwają myśl o podziemiu, jaskini. Może stąd też
przebłyski światła, plamki zieleni? Jaskinia jako początek
wszelkiego rodzaju życia. A także miejsce ciszy, sprzyjającej
kontemplacji. Jest źródłem doświadczenia, które przynosi coś
nowego, zmianę. Twarz wyłania się z jakiejś materii
nieożywionej, ale żyjącej, bo przywodzącej na myśl i skałę, i
korę, i ziemię. Może to być związane zarówno (znów) z
odradzaniem się życia, jak i z kontemplacją rodzącą nowe
doświadczenie duchowe. Może nawet przemianę osobowości.
Twarz przecież nie jest całkowicie ukształtowana.
To osobowość w trakcie przeistaczania się, powstawania, budzenia.
Kolory również sugerują takie odczytanie.
Ciepły brąz jako kolor materii ożywionej drzewa
(ale również ziemi - matki życia).
Kolory skały (materia nieożywiona, ale pierwotna)
oraz pajęczych koronek - zielony, złamany zielony, niekiedy
zgniłozielony - pierwszy to znów życie, ostatni- raczej
rozkład.
Zieleń twarzy to zieleń życia, wzrostu...
Przebłyski światła sugerują wychodzenie z ciemności jaką jest
śmierć lub w ogóle jakiekolwiek traumatyczne przeżycie, ale
również, że poszukiwania wewnętrzne prowadzą do wyjścia, są
zalążkiem przemiany.

Obraz Bogini Matka oznaczałby więc tu, być może, doświadczenie
intelektualne, i nie tylko takie, które stwarza innego, choć
trochę człowieka. Owocuje zmianą życiową, zmianą w
twórczości, zmianą wewnętrzną.
Zmianą w ogóle.
 
   
         
 

Komentarzem - obrazy malowane na kartonach - opatrzyła  Joanna Korsan, polonistka, księgarz.

 
     
 
 1   2   3   4 
                       
 
     GO GÓRY